This domain name expired on Feb 20 2017 07:37:49:000AM
Click here to renew it.

dynbest.org

Historia

Historia

Klub Seniorów Lotnictwa Aeroklubu Rybnickiego Okręgu Węglowego

Dnia 25.02.2005 roku, na zebraniu założycielskim, czynni piloci, piloci w stanie spoczynku i działacze lotniczy Aeroklubu Rybnickiego Okręgu Węglowego powołali do życia Klub Seniorów Lotnictwa Aeroklubu ROW.

 

W wyniku przeprowadzonych wyborów do zarządu zostali wybrani: 
Przewodniczący - pil. inż. Antoni Porembski
Z-ca Przewodniczącego - ppłk. pil. w st.spocz. Zygmunt Gruszczyk
Od 2010 roku I Z-ca przewodniczącego              kol. Zdzisław  Kołoda
                       Z-ca przewodniczącego d/s org.  kol. Grzegorz Wala
Sekretarz - pil. inż. Michał Barski
 Skarbnik – pil. w st. spocz. Piotr Walla

 

KSL AROW powołano do życia po 40 latach istnienia Aeroklubu ROW, kiedy wielu pilotów osiągnęło kryterium seniora. Dzisiaj pragniemy przekazywać to co najlepsze młodym naszym następcom, otaczać opieką wszystko, co związane jest z lotnictwem i wszystkich lotników tej ziemi.  Historia pamięta wielu, a korzenie sięgają lat 30 XX wieku.

 

Główne kierunki działania klubu:

 

- Krzewienie i popularyzowanie historii i tradycji polskiego lotnictwa.
- Krzewienie i popularyzowanie historii lotnictwa Rybnickiego Okręgu Węglowego wśród społeczeństwa, a w szczególności wśród młodzieży.
- Pomoc przy organizacji imprez i zawodów sportowo-lotniczych Aeroklubu ROW.
- Odnajdywanie lotniczych miejsc pamięci i otaczanie ich opieką.
- Gromadzenie materiałów historycznych o weteranach lotnictwa tej ziemi i dokumentowanie ich w specjalnej kronice klubowej.
- Utrzymywanie stałych więzi koleżeńskich wśród członków klubu, współpraca z innymi klubami seniorów lotnictwa.
- Zorganizowanie biblioteki lotniczej i gromadzenie księgozbioru tematycznego.

 

 

 

Rok 2012

Przez osiem lat od chwili założenia Klubu Seniorów Lotnictwa przy Aeroklubie Rybnickiego Okręgu Węglowego, na stronie historii klubu nie pojawiła się żadna informacja o zdarzeniu godnym upamiętnienia . Nie znaczy to, że rybnicki KSL przestał istnieć. Wręcz przeciwnie. Obok realizacji zadań określonych w programie założycielskim, członkowie klubu inicjowali wiele działań związanych z popularyzacją lotnictwa wśród młodzieży, dbałością o historię, organizowali lub brali czynny udział w imprezach organizowanych przez Aeroklub. Przewodniczącym klubu na kolejne kadencje wybierany był kol. Antoni Porembski. Rejestr bieżących faktów zasługujących na uwiecznienie w naszej kronice rozpoczniemy od smutnego obowiązku odnotowania śmierci jednego z naszych kolegów.

22 października w wieku 97 lat odszedł od nas kol. Paweł Janas. Członkiem naszego Klubu Seniorów Lotnictwa kol. Paweł był od chwili jego założenia. Pamięć o nim pozostanie wśród nas na zawsze.

 

Rok 2013

 

 

Historia Klubu Seniorów Lotnictwa nie zaczęła się w 2005 roku. Większość członków swoją pasję " do bujania w obłokach " związało z Aeroklubem Rybnickiego Okręgu Węglowego. Nawet wtedy, gdy pierwsze kroki w powietrzu stawiali na innych lotniskach bo Aeroklub ROW jeszcze nie istniał, to dalsze swoje losy związali z tą niewielką rybnicką "łąką". Dzięki sprzyjającym okolicznościom rozwój był dynamiczny. Z Gotartowic wyszło wielu znakomitych pilotów szybowcowych i samolotowych, skoczków spadochronowych i modelarzy. Medalistów mistrzostw polski, europy i świata, pilotów dla wojska, cywilnych linii lotniczych oraz innych firm wykonujących usługi sprzętem lotniczym. Teraz, gdy działalność ta została znacznie ograniczona z powodów, z których wszyscy zdajemy sobie doskonale sprawę, sięgamy chętnie do świetnej przeszłości i przy okazji wspominamy kolegów którzy są znami, i tych co odeszli.

 

 

A oto historia

 

 

Oto jedna z bardziej udanych konstrukcji Tadeusza Sołtyka TS - 8 " Bies" z silmikiem gwiazdowym Wiktora Narkiewicza. Samolot ten przez wiele lat był podstawowym typem na którym szkolili się podchorążowie Oficerskich Szkół Lotniczych w Dęblinie i Radomiu. Po Likwidacji szkoły radomskiej, "Biesa" zastąpiła stopniowo nowa konstrukcja Sołtyka " TS -11 Iskra". Do kabiny " Biesa " wsiada nasz pilot Wojciech Bielawa. Jak wynika z napisu na hangarze samolot ten odwiedził nas z okazji rajdu o Memoriał Żwirki i Wigury.

 

 

 

Na naszej " łące" przy " standardce" stoją Tadeusz Koterla i Antoni Klimek. Autor tych wspomnień na szybowcu " Czapla " wykonał z Tadeuszem w roli instruktora, przelot docelowo - powrotny na trasie Gotartowice - Oswięcim - Gotartowice

 

 

 

Na tle kadłuba " Gawrona " prezentują się Lucjan Śmieja, Antoni Klimek oraz Jerzy Brejza

 

 

 

Na wstępie wspomniano o szkoleniu i udziale naszych pilotów w organizacjach obronnych. Na dowód zamieszczamy zdięcia wykonane przed prawie 30 laty.

 

 

 

 

W 1984 roku istniał jeszcze Pułk Pilotów Rezerwy. Zdięcie grupowe pułku z ćwiczeń w Dęblinie we wrześniu tego właśnie roku. W ćwiczeniach brali udział dwaj nasi piloci.

 

 

 

Jak widać ci dwaj piloci to, wspaniały, nieodżałowanej pamięci instruktor pilot Lucjan Mężyk i kol. Michał Barski.

 

A oto kolejny przyczynek do historii, kolejny z archiwum kol. Wiesława Dziuby.

 

 

Oto jedna z postaci, która dla naszego aeroklubu była kimś niezwykłym. 

Instruktor pilot Alfons Hellebrant popularny "Ali", wychował wielu znakomitych pilotów.Ostatni okres swojej służby dla lotnictwa przepracował w Aeroklubie Rybnickim. Tu spod jego ręki wyszli tacy piloci jak Wiesław Dziuba, Lucjan Mężyk, Jerzy Makula, Tadeusz Mężyk i wielu innych którzy zasilili szeregi pilotów LOTu zdobywali laury mistrzostw Polski, Europy i świata.

 

Na dowód sukcesów " Alego " zamieszczamy zdięcie prawie współczesne. Oto w kokpicie Boeinga 767 kapitan Wiesław Dziuba. To właśnie te samoloty miały być zastąpione przez nową konstrukcję Boeinga  B 787 Dreamliner

 

 

Przypominamy, że to właśnie na B 767 Kapitan Wrona wylądował bez podwozia ( na brzuchu) na lotnisku Warszawa - Okęcie 

 

 A wcześniej ? Proszę bardzo. Oto odprawa przed lotami. Prowadzi Ali a do lotów przygotowują się m.in. Lucjan Śmieja, Brejza, Witt, Fabian, Musioł, Bujar i Piontek.

 

 

Wysoka trawa świadczy o zbliżających się sianokosach. W tym okresie, Ali był "Bogiem" na lotnisku. Dzielił i decydował który z sąsiadów lotniska otrzyma większy lub lepszy kawałek "łąki" a piloci mieli ze dwa tygodnie przerwy w lataniu. Potem te sprawy załatwiało stado baranów.

 

 

W "Muszce" nasz kolega Piotr Walla

 

 

 

 

A kto rozpozna tych adeptów latania ?

 

Zagadka historyczna

 

Zamieszczone poniżej zdięcia wykonano w 1935 roku na terenie Żor. Szczątki samolotu znajdują się prawdopodobnie na terenie cmentarza.

 

  

 

 

Jeżeli któryś z kolegów seniorów może uzupełnić tą skąpą informację o nowe szczegóły takie jak typ samolotu, załoga, okoliczności wypadku itp. to prosimy o kontakt. Może ktoś rozpozna rysunek na burcie samolotu i zidentyfikuje go ? 

A więc mamy już pierwszą informację. Kol. Zbyszek Łaski informuje, że samolot to Lublin R-XIII D z 26 eskadry towarzyszącej 2 Pułku Lotniczego.

Ciekawe gdzie stacjonowała eskadra, skąd samolot przyleciał i co robił w rejonie Żor ?

 

A tymczasem prezentujemy kilka fotek obrazujących początki szybownictwa, modelarstwa w Rybniku.

 

 

 

Pierwszy hangar szybowcowy na "Kozich Górkach" w rejonie wieży ciśnień w Rybniku.
Rok 1934

 


 Uczestnicy jednych z pierwszych zawodów w 1936 Roku

 

 

To już rok 1945. Przed zniszczonym hangarem grupa modelarzy. Pierwszy z prawej nasz kolega Antoni Porembski

 

 

A tak wyglądał obecny hangar główny w trakcie budowy w 1963 roku.
Pod płotem leżą betonowe elementy stropu budynku magazynowego. Zamiast magazynu powstał przestronny hangar w którym przez wiele lat Aeroklub rybnicki przechowywał sprzęt latający. Seniorzy wiedzą najlepiej ile funkcji spełniały i do dzisiaj spełniają pomieszczenia w hangarze.

 

 

 

Wykopy pod zbiorniki paliwa. Stacja benzynowa była i jest niezbędnym elementem infrastruktury lotniska.

 

 

Hangar (magazyn) w całej okazałości. Obecnie w tym obiekcie obok sprzętu latającego mieszczą się praktycznie wszystkie pomieszczenia, które warunkują sprawne działanie Aeroklubu a ponadto warsztat remontowy elementów siłowych dla hydraulicznych obudów w górnictwie.

 

 

A oto wspomnienie jednego z najbardziej zasłużonych dla rybnickiego aeroklubu pilotów i wieloletnich działaczy. Kol. Opic jako skarbnik i członek zarządu Aeroklubu Rybnickiego Okręgu Węglowego przez długie lata był podporą naszej "kolebki"

 

  

Kol. Edwin Opic obok samolotu Jak 18 SP - AOA

 

Samolot  Jak 18 obok np. CSS 13 to jedne z pierwszych maszyn jakimi dysponował  nasz aeroklub do szkolenia młodych adeptów latania silnikowego. Wielu naszych kolegów seniorów pierwsze loty wykonało na tych właśnie typach samolotów.

 

"Pod skrzydłem Czapli" 

W pierwszych latach istnienia aeroklubu, okolicznościowe spotkania i rocznice odbywały się niejednokrotnie w hangarze na lotnisku. I znowu kolejna zagadka. Czy ktoś z seniorów potrafi rozszyfrować czas i osoby ?

 

 

 Na dalszym planie widzimy stare szkolne "Czaple", "CSS - 13" poczciwy i niezapomniany pociak "Super Tiger III" ,który zginął z ręki pułkownika - ówczesnego szefa aeroklubu, i PZL - 101 "Gawron" o znakach  SP - CKO, Który jeszcze do niedawna holował nasze szybowce a nawet woził skoczków.

 

 

Wspominaliśmy o sukcesach i pracy naszych pilotów. Oto ten sam co w Boeingu 767 , nasz kolega Wiesław Dziuba. Znacznie młodszy i nie za sterami samolotu lecz na ośle.

 

 

 

 Jest rok 1974, miejscowość Tanta w delcie Nilu. Nasi piloci biorą udział w opryskach plantacji bawełny.

 

    A teraz w nawiązaniu do sukcesów naszych pilotów w reaktywowaniu akrobacji szybowcowej w Polsce i w Europie oraz osiągnięć w akrobacji samolotowej, dwie fotografie nawiązujące do tej dyscypliny sportu lotniczego w której Aeroklub ROW był w latach osiemdziesiątych poręgą. Trzon kadry narodowej Polski to właśnie nasi piloci.

 

  

 Wilno 1983 rok. Mistrzostwa państw Układu Warszawskiego w akrobacji samolotowej. Kierownik ekipy Tadeusz Dłużyński, zawodnicy Jurek Makula, Marek Chmiel, Stasiu Słobodzian i Tadziu Mężyk. 

 

 

 

 A oto Jurek Makula pod okiem Lucjana Mężyka "oswaja" akrobacyjnego "Kobuza". To właśnie na tych szybowcach, które przez wiele lat stały bezczynnie w hangarach wielu aeroklubów, nasi piloci rozpoczęli inwazję w akrobacji szybowcowej. Egzemplarz który był w naszym aeroklubie służył do lotów termicznych a nawet do przelotów. Trudno zliczyć sukcesy  naszych akrobatów które osiągnęli na tych szybowcach. Były to jednak szybowce drewniane i "wiekowe". Urwane skrzydło kobuza w czasie akrobacji wykonywanej przez naszego pilota Tomkowicza oraz śmiertelny wypadek polskiego pilota na mistrzostwach Europy, położyły kres eksploatacji tych szybowców. Nastała era laminatowych  "Foxów" i "Swiftów"

 

Współpraca 

 

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, Aeroklub ROW współpracował z czechosłowackim Aeroklubem w Prievidzy ( dziś Słowacja ). W roku 1973 Aeroklub w Prievidzy z okazji święta państwowego zorganizował zawody samolotowe. Z naszego Aeroklubu w zawodach udział wzięła załoga w składzie Wiesław Dziuba i Antoni Klimek, na samolocie CSS -13  SP - AON.

 

 

 

 Startując na jedynym w zawodach " dwupłatowcu " nasza załoga zajęła bezapelacyjnie pierwsze miejsce w tej kategorii.

 

 

  

 

w 1980 roku delegacja naszego Aeroklubu w składzie Lucjan Mężyk i Michał Barski, lecąc samolotem PZL - 101  "Gawron"  SP - CKO wzięła udział w obchodach 30 Lecia Aeroklubu w Prievidzy. My zafundowaliśmy przyjaciołom śmigło do ich " Brygadira " (samolot cholujący) a nasi koledzy wyładowali nam " Gawrona" wszelkimi dobrami konsumpcyjnymi. Pamiętamy że to był jeszcze u nas okres pustych półek.  

 

I jeszcze raz akrobacja 

 Wcześniej wspominaliśmy już o sukcesach naszych pilotów w specyficznej dziedzinie lotnictwa jaką jest akrobacja. Sukcesy w tej wymagającej najwyższego kunsztu pilotażu dyscyplinie, wymagają obok predyspozycji czyli tzw. " iskry Bożej" wiele wysiłku, samozaparcia i czasu poświęconego na niełatwy trening. Wszystkie te cechy muszą posiadać również instruktorzy. To oni przekazują młodym adeptom sztuki latania wszystko co najlepsze ze swoich umiejętności.

 

 

  Jest rok 1978. Oto jeszcze "młody i piękny"  instruktor Wiesław Dziuba oraz wielka nadzieja i kandydat na przyszłego mistrza Polski w akrobacji samolotowej Stanisław Słobodzian, przygotowują się do kolejnego lotu treningowego na samolocie Zlin 526 F  o znakach  SP - EMD. Umiejętności ucznia na tym etapie szkolenia musiały być jeszcze dalekie od mistrzowskiego poziomu o czym świadczą "stojące dęba" włosy instruktora.

 

A  teraz Priewidza

 

 

Przy naszym " PAPAJU" kol. Antoni Klimek w towarzystwie Miss aeroklubu w Priewidzy 

 

 

I jeszcze raz nasz " Super Tiger III " na którego tle prezentują się piloci Tadeusz Koterla oraz Wojciech Bielawa.

 

 

 

 

 Nasi piloci - instruktorzy pierwsze kroki w powietrzu stawiali nieraz w innych aeroklubach. Jest rok 1967 Krosno. W kabinie samolotu  "Junak III" instruktor Helmut Staś i nasz kolega Wiesław Dziuba.

 

 

Pamiętamy, że Helmut Staś był częstym gościem naszego Aeroklubu z okazji rozgrywanych u nas zawodów i mistrzostw w akrobacji szybowcowej i samolotowej. On sam był mistrzem w tej dyscyplinie sportu lotniczego. 

 

 

I znowu pod  "opiekuńczym skrzydłem" Czapli, grupka młodych pilotów.

 

 

Dziś, piloci i kandydaci na pilotów prezentujący swą młodość, mają o 43 lata więcej. W kabinie instr. Wiesław Dziuba i uczeń Czesław Sobik. Wśród siedzących pod skrzydłem m in. obecny dyrektor Aeroklubu kol. Benedykt Krupa oraz wieloletni dyrektor PKS Rybnik, kol.Jerzy Siwica.

 

Na starcie, pod  biało - czerwoną  flagą w 1967 roku, zmęczony życiem i postępami młodych adeptów latania nasz znakomity instruktor Alfons Hellebrant

 

 

Na traktorze pilot, dyr. WUG w Rybniku, Jerzy Kuczera, z dziennikiem lotów, za plecami "Alego" Wiesaw Dziuba. Obok stoi Marian Wiśniewski. W biało - czerwoną kratę pomalowana tzw. "lodówka" w której przywożono płótna, liny, siedzenia i inny sprzęt niezbędny na  starcie szybowcowym.

 

Katastrofa w Żorach

Dzięki informacjom uzyskanym od kol. Piotra Wystuba, możemy uzupełnić informację o katastofie samolotu Lublin R-XIII na żorskim cmentarzu. Samolot należał do eskadry 2 Pułku Lotniczego z Krakowa o czym świadczy znak eskadry - osa w niebieskim kwadracie. W dniu 08.09.1935 roku (a więc nie w 1934 jak podaliśmy poprzednio) zginęli ppor.pil. Marian Ciosański i ppor. obs. Walerian Dąbrowicki. Pochowani zostali na cmentarzach w Poznaniu i Krakowie.

 

 Kolejne wspomnienie z lat 80 tych ubiegłego wieku


 

 Oto nasz szef techniczny "Julek" Julian Stachnio w otoczeniu grupy rybnickich spadochroniarzy. Dla informacji młodszych kolegów, Aeroklub Rybnik posiadał silną i bogatą w sukcesy sekcję spadochronową. Dziś sekcja wprawdzie istnieje ale skoki spadochronowe na naszym lotnisku możemy oglądać sporadycznie. Wszystkiemu winien brak "KASY". Jeden nasz były "Antek" gnije pod płotem, drugi rozpoczął agonię na stojance. Skoczkom i pilotom "serce się kraje na ten widok. A co myślą seniorzy ???????

 

Brawo modelarze !!! 

 

A oto obrazki z bliższej przeszłości. Sukcesami trzeba się dzielić szybko.

 

    
       

      Serbia, Zlatibor rok 2011. Nasi modelarze na mistrzostwach świata modeli F 1E czyli szybowce sterowane mechanicznie. W składzie polskiej reprezentacji 3 rybniczan w tym 2 członków naszego Klubu Seniorów Lotnictwa. Franciszek i Mateusz Kańczok, Wiesław Dziuba oraz gliwiczanin Stanisław Kubit. W klasyfikacji indywidualnej dwaj Polacy na podium to Stanisław Kubit i Wiesław Dziuba. 

 

 

 

 A oto seniorzy - drużynowi mistrzowie świata

 Stanisław Kubit, Franciszek KaNczok i Wiesław Dziuba

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sięgając do archiwów, wśród starych fotografii znaleźliśmy takie, które pokazują tłumy sympatyków lotnictwa i zwykłych kibiców, odwiedzających lotnisko z okazji organizowanyc imprez, zawodów czy mistrzostw. Na jednej z nich z wyłowiliśmy ciekawą postać naszego pilota, akrobatę i wspaniałego  kolegę Andrzeja Tomkowicza.

 

 

Andrzej Tomkowicz jako pilot naszego aeroklubu był członkiem kadry narodowej w akrobacji szybowcowej. Wcześniej przy okazji wspomnienia o naszych sukcesach w tej dyscyplinie sportu lotniczego wspomnieliśmy o wypadku szybowca akrobacyjnego "Kobuz", na którym nie tylko nasi piloci startowali w akrobacji. W trakcie wykonywania wiązanki akrobacyjnej skrzydło drewnianego i wiekowego szybowca nie wytrzymało przeciążenia i odpadło. Dzięki refleksowi i przytomności umysłu, Andrzej opuścił kabinę i uratował życie. Na innych mistrzostwach w 1989 roku w Hockenhaim jego kolega Krzysztof Wyskiel nie miał tyle szczęścia i w podobnej sytuacji przy wyprowadzaniuz nurkowania stracił obydwa skrzydła i nie zdołał wyskoczyć. Po tym incydencie szybowce Kobuz zostały wycofane z eksploatacji. Nastała era "Foxów" i "Swiftów".

 

 

 Starsi członkowie pamiętają też inną sytuację w której Andrzej uratował życie i samolot, którego silnik po starcie odmówił posłuszeństwa.  Tylko błyskawicznej i prawidłowej reakcji, pilotowi udało się szczęśliwie wylądować między zabudowaniami Gotartowic. Pasażerowie "Drimlajnerów", których dowódcą i kapitanem jest nasz kolega, mogą spokojnie odbywać podróż przez Atlantyk, bo "szczęściarz" Andrze,j do celu dostarczy ich cało i zdrowo.

 

"Bolesna" tradycja

 

Do tej chwili nie wspomnieliśmy o tradycji starej jak samo lotnictwo. "LASZOWANIE" . To słowo w uczniach pilotażu i młodych pilotach budziło i budzi niekłamane obawy. Równocześnie jednak, jest to zwyczaj, któremu bez sprzeciwu poddają się wszyscy, gdyż "zbity tyłek" oznacza jednocześnie nowe osiągnięcie. Nowe uprawnienie, warunek do srebrnej, złotej czy diamentowej odznaki szybowcowej, nowy typ szybowca, wszystko to nagradzane jest koleżeńskimi " klapsami".

 

 

 

 Na zdjęciu Tadeusz Koterla "laszuje" Piotrka Powieckę a ceremonii przygląda się Andrzej Gasz.

 

 

 

 A tutaj do laszowania Piotra Powiecki ustawili się w kolejce Michał Krakowczyk, Stefan Jochemczyk i Piotrek Krupa. Instruktorem tych młodych pilotów był Lucjan Mężyk.

 

 

 

 Kolejna grupa młodych pilotów po laszowaniu.

Stoją od lewej: Piotr Bomba, Piotr Powiecka i Damian Knesz. Ceremonia laszowania odbyła się na naszym "pastwisku" w 1967 roku.

 

 

W dziejach rybnickiego aeroklubu, przez nasze " pastwisko" przewinęło się wielu wspaniałych ludzi. Dyrektorzy,  kierownicy czy prezesi, dzięki którym Aeroklub ROW powstał, rozwijał się, osiągał sukcesy i był wielekroć jednym z najlepszych aeroklubów w Polsce. Pierwszym kierownikiem tego lotniczego beniaminka  na Śląsku był pilot, instruktor i wychowawca młodych kadr, nasz kolega, senior

     Jan Rudolf Kopernok.

 

 

 

 

 

12 lutego 2015 roku Jan Rudolf Kopernok (RUDEK) ukończy 90 lat. Pamiętajmy wszyscy i w tym dniu złóżmy sędziwemu jubilatowi serdeczne życzenia. 

 

 

 Hej seniorzy !!!  Pamiętacie ?  Kto z Was  "WDPN" na tym "ptaszku" ?

 

 

 

 

 

W pierwszych latach działalności Aeroklubu ROW, uroczyście celebrowane były wszelkie okazjonalne spotkania członków Aeroklubu. Jedną z takich okazji były Walne Zgromadzenia członków, inaugurujące każdy nowy sezon lotniczy.

 

 

 

 W trakcie jednego z takich spotkań, grupa modelarzy i "oficjeli" podziwia wykonany przez Teofila Sikorę model szybowca "Zefir-2"

Na zdjęciu od lewej stoją: Feliks Piekorz, sekretarz propagandy komitetu PZPR, modelarz Jan Karolewicz, Wiesław Dziuba pilot, modelarz, Teofil Sikora (Teoś), Ryszard Mutke, Paweł Czerny, modelarze oraz prezes Aeroklubu ROW Kazimierz Kulawik.

 

 

 

 

A oto scenka z codziennego życia na naszym "pastwisku"

lata siedemdziesiąte

 

 

 

 

 

 

 

Na starcie siedzą: Alojzy Kuczera, Wacław Gojny, Wiesław Dziuba i Lucjan Grabiec.

Niezbędnym wówczas wyposażeniem stanowiska startowego była przyczepa kempingowa zwana "lodówką" oraz pudełko w czarno - białą kratkę z rakietnicą i rakietami sygnalizacyjnymi.

 

 

Z "lodówki" korzystali również spadochroniarze.

 

 

 

 

 

 Na starcie spadochronowym stoi Aleksander Sewiński a skokami dowodzi instruktor Andrzej Lipiński (Żolik)

 

 

W lepszych czasach, wysłużoną przyczepkę zastąpiła dostosowana do naszych potrzeb przyczepa autobusowa. Ze względu na gabaryty, mogła pomieścić cały sprzęt niezbędny na starcie a w razie potrzeby również kilku pilotów mogło schować się przed wiatrem, deszczem czy słońcem.

 

 

 

 

 

Lotami kieruje instr. pil. Lucjan Mężyk (siedzi na fotelu) 

 

Na kolejnych fotografiach obok instruktorów Alfonsa Hellebranta i Lucjana Mężyka widzimy uczniów i pilotów m. in. Weronikę Jojko (Gil), Lucjana Grabca, Wojciecha Bielawę, Jerzego Makulę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

"Foka 5".- Ten kultowy szybowiec w trudnych czasach został sprzedany. Dziś jest szansa odzyskania tej wspaniałej konstrukcji. O tej szansie dyskutowano m.in. na ostatnim spotkaniu KSL.

 

 

Historyczna współpraca

 

W początkowych latach swojego istnienia, Aeroklub ROW dzięki sprzyjającej koniunkturze, mógł prowadzić o wiele szerszą działalność niż obecnie. Jednym z przejawów tej aktywności była współpraca z czechosłowackim aeroklubem w Prievidzy. Poniżej przedstawiamy szerszy opis tej współpracy. Są to wspomnienia kol. Wiesława Dziuby, jednego z inicjatorów i aktywnego uczestnika tej współpracy.

 

 

 

 

 

 

 

 

An - 2  odchodzi

 

W latach świetności aeroklubu, regularne loty wykonywały w nim dwa samoloty An - 2. Jeden obsługiwał sekcję spadochronową, która wtedy jeszcze była czynna i wykonywała skoki szkolne,  pokazowe a nawet rozgrywano zawody spadochronowe na naszym lotnisku. Drugi samolot służył szkoleniu oraz lotom widokowym z pasażerami. Brały udział w wielu pokazach w tym również za granicą. Niestety, w nowej rzeczywistości zła sytuacja finansowa aeroklubu nie pozwoliła na dalszą ich eksploatację. Pierwszy z nich "zgnił" pod lasem jako "masa upadłściowa" po firmie, która go zakupiła. Drugi, ten w lepszym stanie, został sprzedany w 2015 roku. Ma więcej szczęścia. Zostanie wyremonyowany i przywrócony do pełnej sprawności.

 

 

 

 Płatowiec jeszcze na lotnisku, już przygotowany do transportu do Warszawy. Silnik wysłano do remontu w Kaliszu. Samolot bedzie latał podobno w Ameryce. Pewnie jako muzealny rarytas. 

 
 

I jeszcze raz akrobacja 

 

W latach 80 ubiegłego wieku w Aeroklubie ROW, prym wiodła atrakcyjna dyscyplina lotnicza, którą niewątpliwie jest akrobacja. Ten specyficzny rodzaj latania, właśnie tu w Rybniku znalazł wielu amatorów, którzy stałym treningiem doprowadzili tę dyscyplinę do perfekcji. Wystarczy wspomnieć Jurka Makulę, Stasia Słobodziana, Tadzia Mężyka czy Andrzeja Tomkowicza. Do najlepszych należał też niewątpliwie nasz lolega Marek Chmiel. Mistrz Polski w roku 1985, 1990,1994, pięciokrotnie zdobywał tytuł wicemistrza Polski. Reprezentował nasze barwy na mistrzostwach świata, mistrzostwach europy oraz mistrzostwach Państw Socjalistycznych. Dostarczał cennych punktów również w konkurencjach drużynowych. 

  

 

 

 

 Zlin Z-50

 

Pierwszy tytuł mistrza polski zdobył jeszcze jako junior. Na zdjęciu Marek Chmiel w samolocie który przez kilka sezonów był klubową maszyną  Aeroklubu Rybnik. Na tym samolocie Marek i inni piloci naszego Aeroklubu trenowali i zdobywali największe sukcesy.

 

 

 

GAWRON  SP - RCG

  

Historia dotyczy nie tylko ludzi ale też maszyn. Marek Chmiel, sukcesy odnosił na samolocie    Zlin-50  SP - AUA. Koledze Wiesławowi Dziubie udało się dotrzeć do materiałów z bogatej  historii Gawrona, który przez pewien okres od kwietnia 1979 roku latał w naszym aeroklubie.

 

 

 

 

 

Kol. Dziuba przyprowadził ten jednosterowy samolot z Krosna po remoncie. Wcześniej maszyna latała w pogotowiu lotniczym w Bydgoszczy ze znakami SP - RXG a następnie została przekazana do Aeroklubu Bydgoskiego. Tu ze znakami SP - RCG latała jakiś czas by po remoncie trafić do naszego aeroklubu. Żywot samolot zakończył w Aeroklubie Śląskim, gdzie w czasie lotów nocnych uległ wypadkowi i został skasowany. 

 

 

Z dawnych lat

W dziejach Aeroklubu Rybnickiego Okręgu Węglowego przez "pastwisko" w Gotartowicach przewinęły się dziesiątki ludzi. Piloci, spadochroniarze, modelarze, moto-lotniarze, para-lotniarze, dzieci, młodzież, dorośli obojga płci. Każdego roku na początku sezonu odbywały się obowiązkowe spotkania " konferencje lotno - techniczne" po których można było dopiero myśleć o lataniu. Spotkania te z reguły kończyły się wspólnym zdjęciem.

 

 

 

 

 

Oto jedno z takich zdjęć. Dotyczy jednego z najlepszych okresóow w dziejach Rybnickiego Aeroklubu. O wielu osobach, które rozpoznamy, w naszej "historii" pisaliśmy już ze względu na ich zasługi i osiągnięcia. Ze zrozumiałych względów, nie wszyscy członkowie aeroklubu byli obecni na spotkaniu i nie o wszystkich, którzy znajdują się na zdjęciu, a w pełni zasługują na kilka słów, możemy napisać. O jednym człowieku należy jednak wspomnieć. Między Lucjanem Mężykiem i prezesem Aeroklubu Aleksandrem Sewińskim siedzi ówczesny dyrektor Leon Starzyczny.  Od 1990 roku dyrektor Starzyczny kontynuował "złoty okres" w dziejach Aeroklubu ROW. Piszemy kontynuował, bo początek dał Pułkownik Dłużyński. Sukcesy w akrobacji samolotowej i szybowcowej rozwój sekcji spadochronowej i sukcesy skoczków, zwycięstwa modelrzy, to wszystko dzięki staraniom pilota, pułkownika Dłużyńskiego. Dyrektor Leon Starzyczny natomiast, przeprowadził Aeroklub przez trudny okres restrukturyzacj i prywatyzacji. Kiedy inne aerokluby borykały się z finansami, sprzedawały swój sprzęt latający a nawet ulegały likwidacji. Dyrektor Starzyczny nie był pilotem. Był za to świetnym biznesmenem, menedżerem i organizatorem. Wraz z jego odejściem zakończył się jak go nazwaliśmy "złoty okres". Aeroklub dopadła "kapitalistyczna ekonomia rynku". Nikt już nie chce dopłacać do deficytowych przedsięwzięć. 

 

  A początki były często fascynujace. 

Już w 1964 r, na naszym lotnisku gościła kadra szybowcowa Polski. Zbliżały się mistrzostwa świata w szybownictwie. Ponieważ konkurencje mistrzostw miały rozgrywać się nad przemysłowymi rejonami Anglii, trener kadry Józef Dankowski zdecydował, że najlepszy trening w lotach z wykorzystaniem termiki przemysłowej członkowie kadry odbędą na Śląsku. Dzięki temu na lotnisko w Gotartowicach zawitali tacy piloci jak Jan Wróblewski, Edward Makula, Tadeusz Popiel, Franciszek Kępka i takie szybowce jak "Foka 4" czy " Zefir"

 

 

 

Edward Makula przygotowuje się do startu na "Zefirze" 

 

 

 

 

Jan Wróblewski i Franciszek Kępka przy "Foce" 

 

 

 

Prezes Kulawik, Franek Kępka, Tadeusz Popiel oraz pilot i mechanik holówki.

Młodzieńcy którzy im towarzyszą to Tadeusz Musiałek i Leszek Kulawik 

 

 

 

  

Prezes Kulawik, "Ali" Hellebrant i Lucek Mężyk czekają na start "Muchy 100"  

 

Nawiązując do celu przylotu kadry szybowników, którym był trening w lotach z wykorzystaniem termiki przemysłowej, autor tego artykułu, w Lesznie jako uczestnik szkolenia szybowcowego LPW II stopnia w 1963 roku był świadkiem rekordowego przelotu. Jan Wróblewski, późniejszy mistrz świata wykonał przelot docelowo-powrotny Leszno - Olsztyn - Leszno. Za ten wyczyn FAI nagrodził go medalem "Lilientala".  Ciekawe było to, że foka którą pilotował "Jasiu" wylądowała na lotnisku w Lesznie już po zmroku.
Znana pilotka Pelagia Majewska ułożyła nawet piosenkę której pierwsza zwrotka brzmiała "Jasiu, Jasiu, Jasiuleńku co za sposób masz, że tak późno przy księżycu z przelotu wracasz".
Taki był efekt mistrzowskiego wykorzystania termiki przemysłowej.

 

Dokształcanie 

 Nasi piloci stale podnosili swoje kwalifikacje. Na początku lat siedemdziesiątych dwaj nasi piloci, Kazimierz Kulawik oraz Antoni Klimek wzięli udział w szkoleniu samolotowym na obozie w Lisich Kątach.

 

 

 

 

 

 Nie trudno zauważyć, że szkolenie odbywało się na samolotach "PO-2" a po naszemu "CSS - 13" popularnie zwanych "pociakami". Otwarte kabiny, podrygujące z przodu popychacze zaworów silnika i pęd powietrza za burtą to atrakcje pierwotnego latania samolotem.

 

 

 

Nasz aeroklub też eksploatował jeden z tych "muzealnych " samolotów. SP - AON to samolot na którym niektórzy nasi piloci kręcili jeszcze wiązanki akrobacji podstawowej a inni brali udział w zawodach w czechosłowackiej Priewidzy. (Pisaliśmy o tym już wcześniej w artykule Wiesława Dziuby). Pamiętamy, że naszego "pociaka" rozbił w drobny mak przed pokazami, na lotnisku aeroklubu Śląskiego ówczesny szef naszego ąeroklubu.